Łowcy duchów
W 2009 roku umarł dr Hans Holzer - człowiek uważany za jednego z najbardziej znanych a z drugiej strony najbardziej kontrowersyjnych łowców duchów. Zresztą on sam wynalazł termin określający tę profesję. Choć był autorem bardzo wielu książek, a wiele osób widziało w nim naukowca o
bardzo "otwartym" umyśle (w przeciwieństwie do konserwatywnej większości, która o duchach nie chciała nawet słyszeć), dr Holzer był raczej spirytystą aniżeli badaczem poszukującym namacalnych śladów duchów. Wielokrotnie współpracował z mediami, które miały udzielać odpowiedzi na pytania dręczące osoby nękane przez duchy lub właścicieli nawiedzonych domów. Stąd też, mimo oryginalnych
Niemniej jednak nie oznacza to, że w kwestii duchów brak było innych barwnych postaci czy przedsięwzięć. Równie barwny element stanowi historia badań nad zjawiskiem EVP (tzw. fenomenem głosów elektronicznych) mającym według jego zwolenników być dowodem na to, że przy pomocy niewyszukanych metod ludzie mogą komunikować się z "drugą stroną". Wszystko zaczęło się w 1959 roku, kiedy Fredrich Jürgenson zarejestrował przypadkowo na taśmie odgłosy, w których dosłyszał się słów wypowiadanych przez... jego zmarłą matkę. Od 1965 roku zjawiskiem tym zainteresował się pochodzący z Łotwy a działający w Szwecji naukowiec Konstantin Raudive, który zajmował się tym zjawiskiem przez kolejne lata. Okazało się, że z sukcesem był on w stanie zarejestrować wiele podobnych nagrań o kontrowersyjnym pochodzeniu. Sprawę rzekomych przekazów od zmarłych uzyskiwanych za pomocą sprzętu rejestrującego zajął się również prof. Ernst Senkowski z Niemiec oraz dr Anabela Cardoso z Portugalii. Nagrywanie przekazów duchów stało się jedną z żelaznych metod stosowanych przez ich łowców, choć sceptycy zaczęli podejrzewać, że w wielu przypadkach mamy do czynienia nie z głosem zmarłych, ale rodzajem słuchowego omamu, gdzie ludzki mózg w przypadkowym szumie doszukuje się zdań i słów.
Dziedzinami nieco pokrewnymi do wizyt w nawiedzonych domach zajmowali się i zajmują także inni badacze. Dla przykładu dr Ian Stevenson koncentrował się na analizie zjawiska nazywanego "pamięcią z poprzedniego wcielenia" mającą udowodnić istnienie reinkarnacji. Do dziś istnieje wiele przedsięwzięć mających zweryfikować prawdziwość tzw. NDE czyli doświadczeń z pogranicza śmierci będących dla niektórych momentami odrywania się duszy od ciała. Zupełnie inaczej do kwestii duchów podeszli tacy badacze jak Michael Persinger i Chris French, którzy zwrócili uwagę na fakt, że relacje mówiące o spotkaniach z duchami mogą nie obejmować wcale bliskich spotkań z tamtym światem, ale w rzeczywistości być w miarę rzadkimi doznaniami, kiedy to nasz mózg wprowadza nas w błąd. W 2005 roku French zbudował nawet sztuczny nawiedzony pokój, w którym licznych ochotników poddawano działaniu pól magnetycznych i fal dźwiękowych. Co ciekawe, większość z nich mówiła o dziwnych odczuciach, które notowane są często podczas spotkań z duchami.
Czy łowcom duchów kiedyś uda się wreszcie dokonać tego, o czym śnią? Prawdopodobnie nie, a to dlatego, że duchy to kwestia wielce złożona, w której zwykle bierze udział kilka głównych czynników - od psychicznego nastawienia świadka, po otoczenie oraz działalność sił natury oraz może tych mocy, które jak na razie skutecznie chowają się przed nauką.