Procesy o czary
Czy to już za nami?
Procesy o czary to przykład wynaturzenia prawa spowodowany zabobonem oraz religijnym ekstremizmem. Formalnie czasy te mamy już za sobą, jakkolwiek nadal, w niektórych krajach Afryki, zdarzają się prześladowania domniemanych czarownic. Nie zmienia to faktu, że nawet w państwach rozwiniętych znajdują się osoby, które przekonane są, iż padły ofiarą złego uroku rzuconego przez czarownicę lub okrutnego maga. Być może wciąż tkwi w ludziach głęboko zakorzeniona chęć tłumaczenia swoich niepowodzeń siłami nadprzyrodzonymi.
"(...)wiele osób płci obojga, nie bacząc na własne zbawienie i odchodząc od wiary katolickiej, zadaje się z diabłami, inkubami i sukkubami i poprzez swoje czary, zaklęcia, gusła i inne przeklęte zabobony, obmierzłe
(...) udzielamy też zezwolenia wspomnianym wyżej inkwizytorom, (...) aby działali zgodnie z zasadami inkwizycji przeciwko ludziom tego rodzaju, bez względu na ich rangę lub wysokie urodzenie, a także upominali, karali, więzili i nakładali grzywny, stosownie do popełnionych przez nich zbrodni, na wszystkich tych, których uznają za winnych."
bulla Papieża Innocentego VII 1484
Między XV a XVII wiekiem miało miejsce największe nasilenie procesów o czary w Europie. Najczęściej podsądnym stawiano zarzut paktowania z diabłem. Czarownice były odpowiedzialne za "wszelkie zło" począwszy od zjawisk pogodowych (gradobicie, ulewy) po mordowanie noworodków.
Wiedźmy miały ponoć zabijać dzieci w celu zdobycia maści by móc latać na miotle i udać się na sabat, który odbywał się w Noc Walpurgii. Zazwyczaj o czary oskarżane były kobiety. Często doniesienia na rzekome czarownice składali np. zdradzani mężowie lub zawistni sąsiedzi. W XV w. sędziowie Świętej Inkwizycji postanowili lepiej "uzasadniać" swoje wyroki. Aby uzyskać dowód na to, że oskarżona jest czarownicą wymuszali na niej przyznanie się do winy. Mieli na to kilka sposobów. Kobiety poddawano licznym próbom:
Liczne próby
- próba łez - istniał przesąd, że czarownica, nie uroni ani jednej łzy. Sędzia zaklinał podejrzaną na łzy Jezusa Chrystusa, które za zbawienie wylewał na krzyżu. Jeżeli była winna, nie płakała, a niewinna wylewała łzy.
- próba szpilkowa - polegała na wygoleniu włosów na całym ciele. Wierzono, że jeżeli się czarownicę "odwłosi" diabeł przestaje mieć nad nią moc. Następnie szukano znamienia w postaci plamy i w to miejsce wkłuwano szpilkę. Mówiło się, iż w przypadku czarownic z takiego znaku nie popłynie krew.
- próba ogniowa - pytano się oskarżonej czy jest gotowa nieść rozpalone żelazo. Próba rzadko stosowana.
- próba wodna -
- próba wagowa - przesąd głosił, że czarownice są lekkie jak pierze. Jeżeli kobieta ważyła mniej niż mówił przepis, była winną.
Kara dla czarownicy
Po przyznaniu się do winy najłagodniejszą karą na jaką mogła liczyć domniemana czarownica była chłosta, wydalenie z kraju lub nakaz zapłacenia rekompensaty pieniężnej dla "ofiary" czarów. Niewielka część procesów kończyła się uniewinnieniem. Najczęściej jednak czarownice płonęły na stos
Procesy w Polsce
W Polsce, która w owym czasie była dość tolerancyjna i otwarta na inne kultury, znajdujemy względnie mało zapisków o procesach czarownic. Uważa się, że pierwszy wyrok kary śmierci za czary miał miejsce w 1511 r. w Waliszewie koło Poznania. Klasyczny polski przypadek dotyczy pewnej kobiety żyjącej w XVI wieku, w Nowym Targu. Żona miejscowego piekarza została oskarżona przez swoje sąsiadki o uprawianie czarów. Kobiety twierdziły, że tzw. Piekarka za pomocą magii rozmnaża chleb oraz mleko. Do kompletu oskarżeń dołączyły zarzuty o rzucanie uroków na żonatych mężczyzn i latanie na kiju. Proces się odbył, Piekarkę spalono, a wraz z nią kilkanaście innych kobiet. Natomiast ostatni na dzisiejszych ziemiach polskich (jednocześnie ostatni w Europie) przypadek spalenia domniemanej czarownicy na stosie miał miejsce w miejscowości Reszel na Warmii 21 sierpnia 1811 roku.
Czarownice z Salem
Najsłynniejszym procesem był przypadek "czarownic" z Salem (USA) z 1692 r. Trzy kobiety zostały oskarżone przez córkę miejscowego pastora o rzucanie uroków i uprawianie czarnej magii. W procesie tym, który zapoczątkował zbiorową psychozę, liczba oskarżonych sięgnęła aż 80 osób, spośród których na wielu wykonano wyrok śmierci.